Rosnąca inflacja powoduje, że coraz chętniej odwiedzamy najtańsze sklepy w Polsce, chcąc nieco zaoszczędzić. Co jakiś czas przygotowywane są rankingi, w których bierze się pod uwagę koszyk podstawowych produktów żywnościowych, wyłaniając sklepy, w których zrobimy zakupy najniższym kosztem. Gdzie najchętniej kupujemy, próbując poradzić sobie ze wzrostem cen?
Wzrost cen żywności w Polsce – czy największe podwyżki jeszcze przed nami?
Skąd ta rozbieżność? Otóż szacując wskaźnik inflacji, bierze się pod uwagę wszystkie dobra i usługi, natomiast produkty spożywcze drożeją w znacznie szybszym tempie. Dlatego też wzrost cen żywności odczuwamy w coraz większym stopniu. Nieco niższą inflację powinniśmy odnotować w kolejnym, 2023 roku. Trudno jednak odpowiedzieć na pytanie, czy ceny rzeczywiście ustabilizują się, nie mówiąc już o tym, czy istnieje szansa na ich spadek.
Konsumentom nie pozostaje nic innego, jak kupować rozważniej i przede wszystkim taniej. Możemy szukać zamienników ulubionych produktów, posiłkować się akcjami rabatowymi i promocyjnymi bądź zmienić nieco sposób odżywiania. Warto także sprawdzić, w których sklepach rzeczywiście opłaca się dziś kupować, zwłaszcza jeśli chodzi o markety, w których ceny są niższe niż w punktach osiedlowych.
Co podrożało w ciągu ostatnich 10 lat? Ceny żywności w Polsce kiedyś i dziś
Aby przekonać się, jak bardzo wzrosły ceny podstawowych produktów żywnościowych, wystarczy spojrzeć na koszyk zakupowy z 2022 i 2012. Statystyka pokazuje, że w największym stopniu podrożały takie produkty jak:
- pieczywo,
- mięso,
- ryby,
- warzywa,
- owoce.
Obecnie bochenek chleba kosztuje 4-5 zł (500g), podczas gdy 10 lat temu płaciliśmy za niego połowę tej kwoty. Kilogram piersi z kurczaka kosztuje 24 zł, a jeszcze do niedawna płaciliśmy za niego 16 zł. Spektakularne zmiany odnotowujemy też w zakresie warzyw i owoców - jabłka czy ziemniaki kilka lat temu kosztowały 1-1,5 zł za kilogram. Dziś ich cena wynosi minimum 3 zł/kg.
Oczywiście, wraz ze wzrostem cen odnotowujemy wzrost płac, jednak nie we wszystkich sektorach gospodarki. Ponadto inflacja staje się niewspółmierna do tego, ile zarabiamy. W 2012 roku płaca minimalna wynosiła 1500 zł. Dziś natomiast plasuje się na poziomie 3010 zł, a więc jest o połowę wyższa. Niemniej jednak podwyżka dotyczy wyłącznie osób najsłabiej zarabiających - wielu pracowników czy emerytów odczuwa jedynie wzrost cen, a nie płac, co stanowi poważny powód do niepokoju.








